Niemcy mają
podobne problemy: brakuje inżynierów
„Świat Obrabiarek”: - Zakłady w Polsce wołają o specjalistów. Jedni wyjechali za granicę w poszukiwaniu lepszego zarobku, inni nie zdążyli się jeszcze
wykształcić. Jak ten problem wygląda w Niemczech?

Helmut von Monschaw, dyrektor
generalny Zrzeszenia Niemieckich Producentów
Obrabiarek (Verein Deutscher Werkzeugmaschinenfabriken - VDW)
- Sytuacja w Niemczech jest także napięta, ale jednak lepsza niż w Polsce. W Niemczech obowiązuje tak zwany dualny system kształcenia. Istnieje szkolnictwo zawodowe, a uczniowie poświęcają część czasu na naukę w szkole i część na pracę
w zakładzie. Ich kształcenie odbywa się równolegle: zarówno na poziomie edukacji szkolnej jak i przygotowania do zawodu. Ale w tym miejscu muszę powiedzieć o tym, co zaniedbała nasza branża i czego nie zdążyliśmy przekazać młodemu pokoleniu: mianowicie fascynacji zawodem. W związku z tym w tej chwili wszystkie przedsiębiorstwa będące członkiem naszego zrzeszenia starają się prowadzić kampanię reklamową, aby pozyskać młodych ludzi dla tej grupy zawodowej. Firmy kontaktują się ze szkołami, zapraszają uczniów do swoich siedzib, zakładów, po to, żeby młodzież na własne oczy mogła przekonać się jak znakomicie wygląda prawdziwy zakład produkcyjny wytwarzający obrabiarki. Niektóre firmy starają się wręcz bezpośrednio docierać do szkół, chcą tam stale być obecne, aby na bieżąco tłumaczyć jakim ciekawym zawodem jest zawód mechanika. Mamy nadzieję, że w ten sposób uda nam się poprawić sytuację. Choć mamy teraz czasy dobrej koniunktury, to niektóre problemy są podobne jak w Polsce. Brakuje nam inżynierów, brakuje wykwalifikowanych robotników. Przedsiębiorstwa przede wszystkim liczą na siebie. Tylko dzięki ich własnej aktywności udaje im się pozyskać i wykształcić młodych ludzi w zawodzie. Trzeba też jasno powiedzieć, że bez tej własnej aktywności wiele by się pewnie nie działo, bo państwo sobie z problemem nie radzi.