Niespokojny sen biznesmena
Hurra wakacje! Kusząca wizja słonecznych plaż, relaksu, totalnego leniuchowania, bądź wręcz przeciwnie – eksplozji aktywności fizycznej, ruchu na świeżym powietrzu, apetytu na ekstremalne sporty.
Dalekie wędrówki, zwiedzanie, zasłużone wytchnienie od intensywności dnia powszedniego. Bez natarczywego sygnału
komórki, bez maili, bez ponagleń kontrahentów... dane jednak nie wszystkim.

Z egzotycznych kurortów, atrakcyjnych pejzaży, eksploracji dziewiczych zakątków, a nawet swojskiego wylegiwania się „pod gruszą na dowolnie wybranym boku” zrezygnuje wielu przedsiębiorców. Nie tyle z powodu pracoholizmu, nawału zamówień i pilnych spraw do załatwienia „na wczoraj’, co z potrzeby trzymania ręki na pulsie własnego biznesu.
Wiedzą co robią. Jest czego pilnować. Raporty NBP optymistycznie oceniają stan gospodarki i kondycję finansową polskich firm, które świetnie wykorzystują moce produkcyjne. Wyniki za I półrocze wykazują ponad 8 % dynamikę produkcji. Przewiduje się, że do końca roku wzrost PKB wyniesie 6,4%. Notowane jest coraz silniejsze ożywienie inwestycyjne podmiotów krajowych,
a jego wzrost może osiągnąć nawet blisko 20%. Korzystnie rysują się perspektywy zbytu towarów i usług, maleją zapasy magazynowe, a GUS przewiduje, że wartość importu wzrośnie o 18%, a eksportu o 15%
i wg szacunków przekroczy 100 mld euro. Słabnie bariera popytu, a kondycja gospodarstw domowych poprawia się.

Statystycznie dochód na jednego mieszkańca pod koniec ubiegłego roku wyniósł 835 zł.
Doprawdy jest czego doglądać. Przedsiębiorcy mogą z zadowoleniem zacierać ręce i pilnować, aby nie umknęła im żadna dobra sposobność do zrobienia korzystnego biznesu.Jak pokazują jednak badania nastrojów, dobra koniunktura nie przekłada się w prosty sposób na polepszenie ocen klimatu biznesowego. Choć mimo dość burzliwej sytuacji politycznej, optymistyczne plany na przyszłość snuje 40% polskich biznesmenów („Rzeczpospolita”), to niezmiennie muszą oni borykać się z licznymi barierami przedsiębiorczości: ze złej jakości prawem, z niestabilnością przepisów, z przewlekłością procedur, uciążliwością licznych kontroli,
wysokimi kosztami pracy. Specjaliści z Centrum im. Adama Smitha, oceniają, że „wszystkie bolączki polskiej gospodarki, które trapiły ją
w 2006 roku pozostają aktualne w roku bieżącym” (fakty.interia.pl). Zielone światło, zapalane dla biznesu przez każdą z kolejnych ekip rządowych, wciąż ulega poważnym zakłóceniom, a solenne deklaracje o rychłym usankcjonowaniu uproszczeń procedur przy rejestracji
i prowadzeniu działalności gospodarczej, pozostają zwykłym pustosłowiem.
Wyniki badań OBOP z 2006 r. pokazują niezwykle krytyczny stosunek polskich przedsiębiorców dla legislacyjnej opieszałości ustawodawcy i zwlekania administracji państwowej w usuwaniu barier.
Aż 2/3 ankietowanych wskazuje na nieprzejrzystość systemu podatkowego, na niejednoznaczność interpretacji przepisów, na utrudnienia w prowadzeniu działalności. Jeszcze w 2005 r. niezadowolonych z jakości prawa i funkcjonowania urzędów było 52%. Prawie powszechne
w środowisku biznesu są narzekania na nadmiar formalności, przewlekłość i liczbę kontroli, wysokie koszty pracy. Z badań OECD wynika, że stopa opodatkowania zatrudnienia w Polsce jest jedną z najwyższych. W 2002 r. dla państw OECD wynosiła ona 19,5%, dla krajów starej UE – 23,5%, u nas natomiast – 48,2%. Łączna stopa opodatkowania, zawierająca podatki dochodowe i konsumpcyjne, była w Polsce na poziomie 80%, gdy w UE – 53%,
a w OECD – 45,4% (źródło; analiza U. Sztanderska i M. Socha „Pismo Dialogu Społecznego” 2/2007). Ta niepokojąca tendencja utrzymuje się. Mimo składanych przez rządy stałych deklaracji poprawy, Polska w rankingu Banku Światowego pod względem łatwości prowadzenia działalności gospodarczej, na 175 badanych krajów znalazła się na 75 miejscu.
Jakby tego było mało, przedsiębiorcy skupieni w PKPP Lewiatan, obawiają się dodatkowo skutków radosnej twórczości polityków. Uważają, że festiwal pomysłów rządu na opodatkowanie najbogatszych, kataster, podwyżki CIT, może przynieść więcej szkód niż pożytku. Szacują, że obniżenie składki rentowej, zapowiedź obniżki PIT od 2009, waloryzacja rent i emerytur, zmiany związane z polityką prorodzinną, dotacje, mogą skutkować wzrostem wydatków budżetowych rzędu 45 mld zł. (www.pkpplewiatan.pl). W ocenie przedsiębiorców, zarówno ustawodawca, jak i decydenci częściej koncentrują się na zwiększaniu wydatków publicznych, niż na tworzeniu oczekiwanych przez środowisko biznesowe regulacji wspierających rozwój.
Aż 97% ankietowanych właścicieli firm uważa, że politycy, podejmując decyzje gospodarcze nie kierują się dobrem, ani potrzebami polskich przedsiębiorców.
Konfederacja Pracodawców Polskich wyraża rozczarowanie słabym tempem prac nad nowelizacją ustaw gospodarczych i ma poważne wątpliwości, co do realizacji zapowiedzi reform czy ograniczenia barier (www.kpp.org.pl). A przecież pracodawcy spodziewali się po obecnej ekipie reformy finansów publicznych, zmniejszenia pozapłacowych kosztów pracy, ograniczenia fiskalizmu
i uelastycznienia prawa pracy. Powszechne są też oczekiwania na poprawę jakości całego systemu podatkowego, spójną interpretację przepisów, wyższe kwalifikacje urzędników oraz rzetelne i sprawne procedury kontrolne. Zwiększa się nacisk na wymuszenie wprowadzenia odpowiedzialności majątkowej pracowników urzędów skarbowych za podejmowane decyzje. 71% badanych przedsiębiorców sądzi, że te pomysły znacznie mogą poprawić sprawność kontroli
i kulturę wzajemnych relacji na linii urząd – petent.
Liczne utrudnienia działań biznesowych robią się tak uciążliwe, że coraz więcej firm rozważa możliwość przeniesienia działalności gospodarczej poza granice kraju.
W 2005 r. taką ewentualność brało pod uwagę 5,9% właścicieli (PKPP Lewiatan raport
o konkurencyjności MSP 2006). Niesprzyjający biznesowi klimat, destabilizacja funkcjonowania i zwiększone ryzyko, wywoływane sytuacją polityczną, to najczęstsze powody zahamowania skłonności do innowacyjności i inwestycji. Dla 37,3% właścicieli małych i średnich przedsiębiorstw te czynniki decydowały o powstrzymywaniu się od nakładów. Coraz częściej przedsiębiorcy zaczynają myśleć
o rajach podatkowych. 5 czerwca „Rzeczpospolita” donosiła, że już tysiąc polskich spółek przeniosło się na Cypr, gdzie koszt założenia firmy nie jest ogromny, a procedury trwają kilka godzin.
Przedsiębiorcy nie kryją, że czują się traktowani po macoszemu, choć mają świadomość autorstwa sukcesu gospodarczego Polski. W opinii ekspertów, analizujących dla UKIE doświadczenia naszego członkostwa w Unii, polska gospodarka wyjątkowo łatwo poradziła sobie z włączeniem w struktury i płynnym przejściem do funkcjonowania
w ramach wewnętrznego rynku( źródło: raport „Polska w UE – doświadczenia 1-go roku członkostwa”). Zaś eksperci organizacji pracodawców uważają, że wzrost PKB
w 2006 r. oraz jego wartość
w cenach bieżących, spadek bezrobocia, efekt poważnej modernizacji firm, jest w dużej mierze dziełem rodzimych przedsiębiorców. Wśród 3,5 mln zarejestrowanych podmiotów, zdecydowana większość to małe i średnie przedsiębiorstwa, które wytwarzają w sumie 48% PKB i zatrudniają 45% czynnych zawodowo. A mimo to wciąż napotykają na liczne przeszkody biurokratyczne i administracyjne oraz bariery rozwoju. Doświadczają także pomijania ich roli w tworzeniu wzrostu ekonomicznego.
Nie milkną narzekania na słabą absorpcję środków unijnych, skomplikowane nadal warunki aplikowania oraz niedostateczny dostęp do programów prorozwojowych i korzyści z nich płynących. Partnerzy społeczni coraz częściej dopominają się o równoprawne uczestnictwo w dystrybucji funduszy pomocowych. Gdyż, choć polskie firmy odczuwają głód kapitału i w funduszach europejskich postrzegają źródło polepszenia swej sytuacji oraz możliwość pozyskania tą drogą środków na zakup maszyn i urządzeń, nowoczesnych linii technologicznych, modernizację i rozbudowę, to zdobycie dotacji, a jeszcze bardziej odzyskanie poniesionych nakładów finansowych, jest bardzo trudne.
W połowie ubiegłego roku, „Gazeta Wyborcza” informowała, że z dostępnej puli unijnych dotacji, do firm trafiło zaledwie 519,2 mln zł, co stanowiło 8% sumy do zagospodarowania. Zwroty poniesionych kosztów w 15% całej sumy wpłynęły na konta polskich podmiotów.
W latach 2004-2006 otrzymano ogółem zwroty w wysokości 3,123 mld euro
z 8 mld funduszy strukturalnych. Jak donosi portal finansowy
money.pl , na koniec ubiegłego roku wykorzystano 61,8% środków przeznaczonych na lata 2004-06. Aż żal na to patrzeć polskim przedsiębiorcom.
W zleconych przez Krajową Izbę Gospodarczą badaniach nastrojów biznesowych, aż 56,6% respondentów przewidywało wzrost inwestycji swojej firmy, ale widać będą musieli liczyć na swoje własne siły. Choć wydaje się, że fundusze są na wyciągnięcie ręki, a oni czynią wiele starań, aby je zdobyć. W 2006 złożyli wnioski na 244% sumy do zadysponowania („GW”).
Nie ma co się dziwić narastaniu minorowych nastrojów. Zauważalny jest brak zaufania na wypełnienie politycznych obietnic. W 2006 r. tylko co piąty przedsiębiorca twierdził, że poprawiły się warunki gospodarowania dla firm, a jedynie 30% liczyło, że ulegną one dalszej poprawie w roku bieżącym (badania nastrojów www.kig.pl). Wśród MSP tylko 15% dostrzega aktywność władz na rzecz usuwania barier, hamujących przedsiębiorczość (ABR Opinia).
Biznesmeni mają też wrażenie, że koło nosa mogą umknąć nam szanse i nadzieje wiązane z EURO 2012.
Pierwsza euforia, która aż 57,3% Polaków kazała wierzyć w organizacyjny sukces tej imprezy, po obserwacji niemrawych poczynań władz, w ciągu dwóch miesięcy stopniała już do 50,9% (Pentor). Przekonanie o świetnym interesie, o dodatkowej szansie na rozwój, gotowość biznesu, aby natychmiast zakasać rękawy, nie dodało jakoś wigoru ani ustawodawcy, ani władzy wykonawczej. Nawet apel prezydenta Konfederacji Pracodawców Polskich o skrócenie wakacji parlamentarnych i zwiększenie tempa prac legislacyjnych, pozostał bez echa.
Wydaje się, że na wakacje najspieszniej wybierają się akurat ci, którzy najmniej na nie zasłużyli. A brak na nie czasu szczególnie przedsiębiorcom, którzy nie mogą odżałować znikających błyskawicznie, na skutek urzędniczej opieszałości i biurokratycznych absurdów, biznesowych okazji. PKPP Lewiatan przypomina na swoich internetowych stronach o ponad 200 obowiązujących nadal w Polsce rodzajach zezwoleń na prowadzenie działalności, 50 rodzajach dopuszczeń urządzeń i instalacji do eksploatacji, 40 rodzajach licencji. Wytyka się fatalną infrastrukturę dróg, na poprawienie której szacunkowo może zabraknąć kilkudziesięciu miliardów złotych. Brak jest również entuzjazmu, z uwagi na łatwość oskarżania
o korupcję, dla partnerstwa publiczno – prywatnego. Biznesmeni w ogóle do niego się nie palą. Te i szereg innych spraw wymagają natychmiastowych usprawnień i nowych regulacji, a zapału nie widać. Na dokładkę, właścicielom firm sen z oczu spędza skala migracji, ucieczka fachowców i rosnące żądania płacowe. Specjaliści od pewnego czasu zwracali uwagę na pojawienie się tej presji wobec pracodawców. To było do przewidzenia w sytuacji, gdy w krajach Unii wynagrodzenia wielokrotnie przewyższają naszą średnią krajową. Przedsiębiorcy oceniają jednak starania władz w zahamowaniu fali migracji i zatrzymaniu wykwalifikowanej siły pracowniczej, za mizerne. Z problemem braku kadr i perspektywą ich dalszego odpływu, pracodawcy zmagają się na co dzień, zadręczając się myślą, kto jeszcze nie wróci do pracy z urlopu.
Pozostawienie przedsiębiorców samych sobie z piętrzącymi się kłopotami nie rokuje dobrze realizacji optymistycznych prognoz.
Biznesmeni oczekują od państwa pomocy
w budowaniu i realizacji strategii niezbednych
w sprostaniu międzynarodowej konkurencji,
w umacnianiu marki polskiego produktu, ułatwień w zdobywaniu hermetycznych bądź niepewnych rynków.
Jak wynika z ograniczenia napływu inwestycji zagranicznych, ciężar utrzymania obecnego tempa wzrostu spadnie w dużej mierze na rodzimych przedsiębiorców. W rankingu najbardziej atrakcyjnych do lokowania zagranicznego biznesu państw, Polska spadła już na 6 miejsce w Europie. Oczy inwestorów kierują się na nowo przyjętych członków Wspólnoty oraz w stronę Azji.
W 2006 roku przyciągnęliśmy 152 inwestycje, gdy rok wcześniej 180. Pora postawić na polski biznes. Tym bardziej, że rosną polityczne i społeczne oczekiwania wobec przedsiębiorców. Mają więcej wytwarzać i więcej zatrudniać.
Z czegoś trzeba finansować zarówno rozbudzone potrzeby społeczne, jak i rozdawnicze fantazje polityków. Ktoś musi modernizować przemysł, wprowadzać nowoczesne technologie, więcej produkować. Ktoś musi pracować, aby wypoczywać mógł inny.
Bożena Borowska